Chyba nie powinienem był wymyślać bajek dla dzieci. Mo­że to właśnie przez nie przestałaś mi wierzyć, ale tak bardzo chcia­łem podzielić się z dziećmi tym, co czułem. Chciałem, żeby wie­działy, dlaczego ich ojciec jest taki, jaki jest, dlaczego żyje w taki właśnie sposób, dlaczego próbuje stworzyć dla nas wszystkich jedyny w swoim rodzaju świat. Oczywiście, nie wszystkie bajki, które opowiadałem, były pra­wdziwe, nie wszystkie przygody, o których mówiłem, wydarzyły się naprawdę. Franky nie opowiedział mi ich aż tak wiele. Ale ja chciałem opowiadać te bajki, nie sądziłem, że mogę wyrządzić nimi komukolwiek krzywdę. W jakiś przedziwny, prawie tajemni­czy sposób wcale ich nie wymyślałem. To było tak, jak gdyby sam Franky mówił przeze mnie. Nawet część z bajek, które napisałem, pojawiła się w mojej głowie znikąd, to było coś jakby pisanie magiczne. Sam nie potrafię tego do końca zrozumieć. Ale najważniejszy jest fakt, że z tego wcale nie wynika, iż Franky nie istnieje. Wiele z moich bajek mówiło o prawdziwych wydarzeniach, zwłaszcza kiedy była mowa o tym, jak odkrył swo­je magiczne zdolności i zrozumiał, jak bardzo różni się od innych lisów. Były to prawdziwe bajki, które Franky mi opowiedział.